Krakowski Warsztat Jogi – Szkolenia Nauczycielskie, Wyjazdy do Indii

Wywiad Lois Steinberg z Gitą Iyengar

ywiad Lois Steinberg z Gitą Iyengar

„Sadhana”, Iyengar Yoga Odyssey 2001

(tłum. Elżbieta Soból)

U stóp Gitaji

Lois Steinberg: Gitaji [czyt. Gitadżi] , Twój wykład na temat praktyki zawiera wiele cennych informacji. Poczynienie pierwszych kroków w praktyce pranajamy sprawia uczniom pewną trudność. Czy możesz opisać jak ważna jest praktyka pranajamy i jak ją rozwijać?

Gitaji: Wiem na czym polega problem. Uczniowie myślą, że pranajama jest czymś monotonnym. Asany mają szerokie oddziaływanie, tymczasem w przypadku pranajamy trzeba naprawdę zagłębić się w siebie – i to stanowi pewną trudność. Początkujący adept jogi nie musi zaczynać od zagłębiania się w siebie. Może rozpocząć pracę ze sferą zewnętrzną i poprzez pracę z nią kierować się ku wnętrzu.
Tymczasem pranajama jest procesem sięgającym w głąb. Patańdżali bardzo jasno wskazuje,
że praktyka pranajamy następuje po opanowaniu asan. Praktyka asan jest procesem, który prowadzi od sfery zewnętrznej w głąb. Pozwala ciału zrozumieć, uwrażliwić się, poczuć równowagę, wewnętrzną symetrię, itd. Kiedy pojawi się to zrozumienie, można rozpocząć praktykę pranajamy. Myślę, że wielu ludzi po prostu nie chce w ten sposób praktykować, ale nie jest to żadne usprawiedliwienie. To prawda, że do pewnego stopnia najpierw trzeba opanować asany. Musi obudzić się wewnętrzna inteligencja ciała i umysłu. Jednak Guruji [czyt. Gurudżi] daje tak wiele instrukcji do pranajamy, że praktyka nie powinna sprawiać trudności.
Być może problem polega na tym, że rozpoczynający praktykę pranajamy nie odczuwa natychmiastowych efektów. Wydaje mu się, że praktyka nie przynosi zrozumienia, nie wyostrza inteligencji, nie daje żadnego odzewu. Tak się dzieje w początkowej fazie. Tymczasem w praktyce asan odzew jest natychmiastowy. Czujesz się przyjemnie, dobrze, coś w tobie ożywa, krew zaczyna krążyć, odczuwasz świeżość i lekkość umysłu. W praktyce pranajamy te odczucia mogą nie przyjść tak szybko. Potrzeba trochę czasu. Mimo wszystko, kiedyś trzeba uczynić pierwszy krok – nie ma innego sposobu, nie ma innego rozwiązania. Kiedy początkujący podejmuje to wyzwanie, najpierw musi nauczyć się rozluźniać ciało, rozluźniać umysł, tak jak robimy to w śavasanie. Często mam odczucie, że śavasana jest czymś w rodzaju progu pomiędzy praktyką asan a praktyką pranajamy. Kiedy uczniowie nauczą się rozluźniać w śavasanie, oddech staje im się bliższy. Umysł osiada wewnątrz, komórki ciała uspokajają się. Wtedy adepci wchodzą w kontakt ze swoją wewnętrzną energią. Myślę, że kiedy doświadczą swojej wewnętrznej energii i oddechu, wówczas ich zainteresowanie pranajamą zaczyna wzrastać jak nasiono zasadzone w ziemi.
Kolejny etap to lepsze rozpoznanie oddechu. Jeśli mamy w umyśle wyobrażenia, że oddech powinien być długi, bardzo głęboki, pełny, wtedy te wyobrażenia umysłu stają się przeszkodą.
Na początku tak nie będzie: oddech nie będzie głęboki, oddech nie będzie długi. To są projekcje umysłu. Kiedy nic się nie dzieje, pozostaje nam wyobrażenie, projekcja. Trzeba wiedzieć, że do realizacji tych idealistycznych wyobrażeń dochodzi się inną drogą. Zrozumienie tego prowadzi do zainteresowania praktyką pranajamy. Najpierw trzeba nauczyć się właściwej śavasany. W śavasanie musisz poczuć przepływ oddechu: wdechu i wydechu. Wtedy, podążając za wdechem
i wydechem, zyskujesz wgląd w inteligencję ciała. Od tego trzeba zacząć. Musisz poczuć swoje płuca, żebra, mięśnie międzyżebrowe, brzuch, każdą fazę jego ruchu, poczuć wewnętrzną ekspansję. Musisz poczuć jak wraz z wdechem tworzy się przestrzeń, jak wydech przynosi wyciszenie. Jak ciało ustępuje. Myślę, że kiedy początkujący nawiąże wewnętrzny dialog pomiędzy ciałem i oddechem, wtedy obudzi się w nim zainteresowanie pranajamą.
Tak myślę. W początkowym etapie pomocne są ujjayi, viloma, itd.

LS: Mówiąc o innych praktycznych aspektach, niektórzy nie mają jasności, jak łączyć praktykę pranajamy z praktyką asan.

Gitaji: To zależy od tego jak zaawansowany jesteś w praktyce. Początkujący zawsze będzie wolał praktykować pranajamę po praktyce asan.

LS: Nawet jeśli to będzie mocna praktyka asan?

Gitaji: Po intensywnej praktyce asan, należy poświęcić więcej czasu na śavasanę. To oczywiste. Potem można rozpocząć pranajamę. To zależy od tego, jak wiele czasu chcesz przeznaczyć na praktykę. Skoro mówisz o mocnej praktyce, to powiedzmy, że są to dwie godziny. Można podzielić ten czas: godzina i kwadrans, czy półtorej godziny praktyki asan, dziesięć minut śavasany, a potem dwadzieścia minut pranajamy. Aby wejść w taki rytm, praktykujący musi nauczyć się pewnego zdyscyplinowania. Nie sądzę jednak, aby zaawansowany uczeń, który wykonuje naprawdę zaawansowane asany, zaniedbywał pranajamę na rzecz zaawansowanych asan. W takim przypadku uczeń praktykowałby je raczej.

LS: Wcześniej, wczesnym rankiem?

Gitaji: Tak, wczesnym rankiem. W przeciwnym razie, przy przeciętnej, normalnej, regularnej praktyce, można zmieścić się ze wszystkim w dwóch godzinach. Początkujący, po praktyce asan zauważy, że ciało rozwinęło pewną inteligencję, pewne zrozumienie. Nawet jeśli wykona pozycje stojące, kilka skłonów do przodu czy wygięć do tyłu, albo skręty, potem kilka pozycji odwróconych, jak sirsasana, czy sarvangasana, czy cokolwiek innego, to po takiej normalnej, regularnej praktyce z pewnością przez pół godziny może wykonywać pranajamę. Powiedzmy dziesięć minut śavasany, potem następne pięć czy dziesięć minut cyklów ujjayi z obserwacją oddechu. Wtedy ciało rozluźni się, uspokoi całkowicie. Nerwy się wyciszą. Śavasana usunie uczucie zmęczenia po praktyce asan. Pojawi się świeżość ciała. Ale inteligencja ciała nie otępieje. Mówiąc o inteligencji, mam na myśli fakt, że podczas asan włókna nerwowe są stymulowane
i przy pewnych asanach pojawia się uczucie zmęczenia. Wykonane potem setubandha sarvangasana, czy halasana przynoszą ukojenie nerwów. Następuje zmiana. Wszelkie takie zmiany są pożądane. Nerwów nie można pozostawiać w stanie otępienia, muszą być stymulowane, aktywizowane,
a potem uspokojone. To taki rodzaj odżywiania nerwów. Umysł, aby sprawnie myśleć potrzebuje pożywienia. Nerwy też potrzebują czegoś w tym rodzaju. Pranajama jest łatwiejsza, kiedy układ nerwowy zostanie odżywiony podczas praktyki asan. Dlatego zaleca się kolejne pół godziny lub przynajmniej 10 minut śavasany, i kolejne 10 minut ujjayi. Ale jeśli początkujący usiądą nawet na pięć, sześć minut w pozycji, którą preferują, w svastikasanie czy virasanie i będą obserwować swój oddech, przepływ oddechu – będzie to już dla nich wystarczająca praktyka pranajamy.
Szczególnie właściwe są tu cykle ujjayi, które Guruji opisuje w Świetle Pranajamy. Jest tam powiedziane: normalny wdech, normalny wydech; normalny wdech, głęboki wydech lub też: głęboki wdech, normalny wydech; głęboki wdech, głęboki wydech. Są to wszystko pranajamy, które naturalnie wydarzają się w naszym ciele. Guruji przeanalizował je. Czasami po normalnym wdechu zauważysz, że wydech podąża dalej, wydłuża się. Staje się głębszy. Wtedy przyglądaj się temu, obserwuj to. Czasem zauważysz, że wdech jest głębszy niż normalnie. Jak to się dzieje, że tego rodzaju zmiany zachodzą podczas wdechu i wydechu? Zaczynamy śledzić przebieg wdechu. Co dzieje się podczas wydechu. Wtedy ludzie zauważają: „tak, mój wdech jest bardzo spokojny, ale wydech jest szybki”. Inni mówią, że jest odwrotnie: wydech jest spokojny i gładki, ale wdech bardzo szybki. Pojawia się pewne zrozumienie. W tym momencie nie chodzi o to, czy to dobrze czy źle, ale o wrażliwość, jaka się pojawia, zauważenie, że pomiędzy wdechem a wydechem istnieje pewna różnica, że na pewnym poziomie zachodzą zmiany. Myślę, że nawet jeśli początkujący zacznie od samej obserwacji oddechu, stopniowo będzie kierować się w stronę pranajamy.
Nie dotyczy to zaawansowanych. Kiedy już poczujesz o co chodzi w pranajamie, wtedy bez wątpienia będziesz wolał przeznaczyć dla niej oddzielny czas. Wtedy nie ma mowy o praktyce
w pośpiechu. I oczywiście wtedy czujesz w głębi siebie, że aby osiągnąć właściwy rezultat, praktyka pranajamy powinna być oddzielona od praktyki asan. Jeśli praktykujesz pranajamę przez, powiedzmy, czterdzieści pięć minut czy godzinę, wtedy oczywiście trudno połączyć ją z praktyką asan. Większość ludzi nie ma czasu na długą praktykę asan i następującą bezpośrednio po niej długą praktykę pranajamy. Chcą jednak poznawać pranajamę, chcą się czegoś nauczyć. Chcą skonsolidować to, czego już się nauczyli. Dlatego dla każdego będzie to inny czas. To sam praktykujący musi zdecydować, kiedy przystąpić do praktyki pranajamy. Jeśli poprosisz, abym powiedziała ci, jak połączyć zajęcia z pranajamy z własną praktyką pranajamy, a potem z praktyką asan, nie będę w stanie udzielić ci rady. Jednak początkującym mogę w tym pomóc, gdyż zamiast pełnej praktyki pranajamy, po prostu kładą się w śavasanie i wykonują kilka cykli oddechowych. Trzeba wiedzieć, że praktyka pranajamy po asanach jest inna niż praktyka poranna.

LS: Jeżeli początkujący po praktyce asan, wykona wystarczająco długą śavasanę, a po niej przejdzie do pranajamy, czy taka praktyka będzie dla niego bezpieczna?

Gitaji: Tak, z pewnością. Co więcej, praktyka asan wprowadza pozytywny stan umysłu, sprawia, że umysł nastraja się pozytywnie. Znika negatywne nastawienie. Przypuśćmy jednak, że osoba początkująca, która dopiero zaczęła pojmować pranajamę, oddzieli pranajamę od innych praktyk
i będzie ćwiczyć wczesnym rankiem. Wtedy może pojawić się uczucie: „och, nic mi nie wyszło, nie potrafię”.

LS: Może to mieć negatywny skutek?

Gitaji: Tak, to będzie miało negatywny skutek.

LS: Szczególnie, jeśli nie ma umiejętności wewnętrznej obserwacji, która rozwija się dzięki praktyce asan.

Gitaji: Tak, zdecydowanie. A ta umiejętność rodzi się dopiero, gdy nauczysz się obserwować
z pozytywnym nastawieniem umysłu tego, co dzieje się w trakcie asan.
Praktyka asan z pewnością spowoduje pozytywne nastawienie umysłu osoby początkującej. Kiedy się rozwinie to pozytywne nastawienie umysłu, wiesz już, jak praktykować o każdym czasie, niezależnie czy robisz to wcześnie rano czy późnym wieczorem. Umysł będzie pozytywny, chętny do obserwacji, chętny do działania. Wtedy nie będzie tego poczucia: „och, nic mi nie wychodzi”. Nie pojawi się takie negatywne nastawienie. Wtedy przychodzi zrozumienie, że wszystko potrzebuje swojego czasu. Do pranajamy nie można przystępować w pośpiechu, usiąść byle gdzie
i oczekiwać, że coś się wydarzy. Nie wydarzy się. Ponieważ prana posiada swoje własne wewnętrzne prawa. Stopniowo wyłania się na powierzchnię. Praktyka pranajamy stopniowo ujawnia jej inteligencję. To jest proces uczenia się.

LS: Skoro mówimy o pranajamie, czy mogłabyś powiedzieć jakie znaczenie ma w jodze Hanuman?

Gitaji: Hanuman zwany jest prana deva. Panem prany. Tak nazywają go niektórzy czciciele, szczególnie bhaktowie Hanumana lub ci, którzy odprawiają pudżę do Hanumana.

LS: Nawet jeśli nie są adeptami jogi?

Gitaji: Tak. Hanumana nazywa się prana deva. A powiedziane jest, że wszystkie pięć rodzajów prany (energii witalnej): prana, apana, samana, udana i vyana, istnieją w nim w pełnym rozkwicie. Taki jest związek prany z Hanumanem. Oznacza to, że Hanuman posiadł kontrolę nad wszystkimi pięcioma pranami. Dzięki tej kontroli posiadł pewne siddhi (moce jogiczne). W czasach Ramy, kiedy Vishnu inkarnował się jako Rama, Hanuman w pełni ujawnił swoje astasiddhi (8 mocy jogicznych). W poemacie Ramayana można przeczytać, że opanował je wszystkie, posiadł pełną kontrolę nad pięcioma rodzajami energii kosmicznej (pancha prana). To, że Hanuman był świetnym muzykiem, jest jednym z przejawów kontroli, jaką posiadł nad panća prana.
Był także joginem. Praktykował jogę. Tak, z pewnością posiadł kontrolę nad wszystkimi pięcioma pranami. Przyjmując, że Rama to dusza, Hanuman do pewnego stopnia sam był praną dla Ramy. Dusza to nasz wewnętrzny potencjał, drsta. Na usługach drsty (widza, podmiotu) powinno być to, co jest widziane (przedmiot) – natura (prakrti). Purusa to dusza (Atman), a prakrti służy purusy. Tak mówią Joga Sutry Patandżalego. Ramę uważa się za duszę – purusa, a Sitę za prakrti. Hanuman jest praną. Dzięki pranie umacnia się więź pomiędzy purusą i prakrti. Prana to energia. Oddech jest procesem, w którym badasz tą energię. Badasz jej głębię, boskość, jej moc oczyszczania. Badasz, jak dotrzeć do jej głębi. Wewnątrz nas tkwią ukryte energie. Te energie muszą się ujawnić. One również na różne sposoby służą purusy. Dlatego w Joga Sutrach, w Vibhuti Pada, Patandżali mówi
o kontroli, jaką uzyskujesz nad tymi energiami, na przykład nad udana vayu. Jeśli posiadasz nad nią kontrolę, unosisz się nad ziemią, proch ziemi nie dotknie twoich stóp. Cierń nie wbije się w twoją stopę. Jeśli na ziemi będzie cierń, twoja stopa uniesie się. Nazywa się to kontrolą nad udana vayu. A samana vayu rozpala wewnętrzny ogień. To są ukryte energie, które łączą się z pięcioma elementami. Nektar wydobędzie się z pięciu elementów dopiero, gdy połączy je prana. Każdy element ma własną siłę, własną energię. Gdy zjednoczy je prana, ich energia wznosi się ku górze. W taki sposób Hanuman, poprzez swoją energię, służył Ramie i Sicie, purusy i prakrti. Taki jest między nimi związek. Dlatego myślę, że każdy bhakta, oddający cześć Hanumanowi, musi to czuć. Kiedy to zrozumie, z głębokim uczuciem będzie modlić się do Pana Hanumana przed i po każdej praktyce pranajamy.

LS: To piękne.

Gitaji: Wersy są następujące:
Manojavam marutatulyavegam
Jitendriyam buddhimatam varistam
Vatatmajam vanaarayuthmukyam
Shriramadutam
Sranam prapadye

Panu Hanumanowi, niosącemu przesłanie Śri Ramy
Bogowi Bogów, szybkiemu jak umysł
I prędkiemu jak wiatr, zwycięzcy zmysłów,
Pierwszemu pośród mędrców
Przywódcy armii małp,
Jemu oddaję się w opiekę.

Manojavam oznacza umysł. Jak wiemy, umysł jest niezwykle szybki. Umysł podąża szybciej niż cokolwiek innego.

LS: Zbyt szybko.

Gitaji. Zbyt szybko. Hanuman jest najszybszy – jest równy umysłowi. Manojavam. Marutatulyavegam – jest niczym przepływający z hukiem pęd powietrza. A jednocześnie posiada kontrolę nad zmysłami poznania – jitendriya. Jego umysł mknie szybko, jest równy prędkości wiatru, on jednak panuje nad nim. Mimo prędkości nie traci kontroli nad jitendriyam. Jego inteligencja, buddhimatam varistam, jest dojrzała. Jest mędrcem pośród mędrców. Najwyższy intelektem. Buddhimatam varistam. Jest synem vayu, boga wiatru. I jest głównym przywódcą vanara sainya – armii małp. To wszystko ma związek z pranajamą. Nie chodzi tylko o kontrolę oddechu. Musimy dostrzec, że wraz z kontrolą oddechu zaczynamy kontrolować nasze zmysły. Zyskujemy kontrolę nad czynami i narządami działania (karmendriyas). W taki właśnie sposób pranajama pomaga w chorobie: zyskując pewną kontrolę nad zmysłami, nad narządami działania, zyskujesz także kontrolę nad ciałem. Taki jest związek Hanumana z pranajamą. Ponieważ Hanuman był Om – doskonały, posiadł wszelką kontrolę nad samym sobą, nad oddechem, energią, zmysłami postrzegania, inteligencją.

LS: Pranajama dwukrotnie uratowała mi życie.

Gitaji: Rzeczywiście !

LS: Kiedy nic nie byłam w stanie robić, wciąż pozostawała mi pranajama.

Gitaji: Pranajama jest uzdrawiającym procesem. Nawet jeśli ktoś nic na jej temat nie wie, już sama śavasana i obserwacja w niej oddechu uaktywni proces zdrowienia. A potem, odkrywanie innych technik ukaże jej głębię. Mimo że pranajama koncentruje się jedynie na oddechu, istnieje wiele jej wariantów. Musimy wiedzieć, że Guruji daje nam tak wiele wariantów – można wybrać którykolwiek i poprzez niego dokonywać zmian w sobie. Jest anuloma pranajama, pratiloma pranajama, czy viloma pranajama. W każdej z nich Guruji wyszczególnia wiele kolejnych etapów. Na przykład nadi sodhana, etap I, etap II, czy anuloma, etap I, etap II. Czym są te etapy? Guruji wprowadził kolejne etapy, aby praktykujący miał pełną jasność. Pranajama rozwija się stopniowo od I-go etapu. Tak jak rozwija się kwiat. Nie rozkwita od razu. Najpierw pozostaje w zalążku, w pąku. Guruji rozpoczyna od takiego zalążka, to etap I, etap II. Potem, w dalszych etapach, kwiat rozkwita w pełni, czy to etap IV czy V, nie ma to znaczenia. Pranajama rozwija się niczym pąk. Oznacza to, że kolejne etapy pranajamy stopniowo prowadzą do pełnego cyklu, a praktykujący stopniowo zaczyna rozumieć o co chodzi. Dlatego każdy może odnieść korzyści z wariantów przekazanych nam przez Gurujiego. Uczniowie Gurujiego powinni wiedzieć jak praktykować, co praktykować. Mogą zrobić wiele, jeśli tylko przeznaczą swój czas, powiedzmy pół godziny, na praktykę.

LS: Po prostu ćwiczyć.

Gitaji: Po prostu ćwiczyć.

LS: I nie obawiać się.

Gitaji: Tak, nie obawiać się. Ponieważ Guruji prowadzi w bardzo bezpieczny sposób. Ze zdziwieniem zauważycie, że aż do pewnego momentu nie wprowadza bandh. Jeśli obawiasz się robić pewne bandhy, jeśli czujesz: „nie, nie mogę wessać żołądka do środka” – Guruji mówi: „pozostań na tym etapie, tak jest dobrze”. Nie każe uprawiać gimnastyki w pranajamie. Nikt nie każe ci wsysać żołądka czy wypychać czegoś na zewnątrz. Na początku możesz praktykować nie stosując bandh. Potem, w miarę postępu, bandhy same do ciebie przyjdą. Sam je poczujesz.

LS: Nawet bez próbowania?

Gitaji: Tak, nawet nie próbując. Tak, to się wydarza. Jak? Na przykład prosta jalandhara bandha. Robisz kilka cykli ujjayi i w pewnym momencie głowa sama zaczyna się pochylać. Przez pewien czas głowa nie pochyla się, nie uzyskujesz właściwej pozycji. Aby móc zamknąć gardło, najpierw musi otworzyć się w nim przestrzeń. Na początku proces zamknięcia dzieje się na planie fizycznym. Jednak po wykonaniu kilku cykli ujjayi poczujesz, że coś dzieje się w wewnętrznych ściankach gardła. Głowa uspokaja się, komórki mózgowe się wyciszają, zmysły cichną. Wtedy głowa jeszcze bardziej pochyla się do przodu. jalandhara bandha pojawia się w naturalny sposób. Po pewnym czasie, po dziesięciu, piętnastu cyklach, może pojawić się ból szyi. Możesz dojść do granicy, gdzie szyja zaczyna boleć. Guruji jednak mówi, aby w jalandhara bandzie nie dochodzić do momentu, kiedy szyja zaczyna boleć. Jeśli nie możesz zrobić pełnego zamknięcia, użyj bandaża, lub czegoś podobnego. Tak, abyś czuł się całkowicie bezpieczny, abyś nie zaciskał gardła. Nie powinno być żadnego napięcia w środku. Myślę, że nikt nie powinien się obawiać, gdyż Guruji prowadzi bezpieczną drogą.

LS: W czasach, kiedy joga powstawała, ponad pięć tysięcy lat temu, styl życia był zupełnie inny niż dzisiaj. Jak objaśnić współczesnym ludziom czym jest joga? W jaki sposób joga dopasowała się do dzisiejszych warunków życia? Zanieczyszczenie, toksyczne środowisko, przytłaczający nadmiar informacji – zewsząd atakuje nas nadmiar bodźców. Dzieci wcześnie tracą niewinność. Jesteśmy świadkami stopniowego rozpadu struktur społecznych. Szerzy się rozczarowanie, brak wiary. Takie obrazy bombardują nas każdego dnia. Dzisiejsze życie różni się bardzo od dawnych czasów, kiedy powstawała joga. A zatem, w jaki sposób joga zmieniła się z duchem czasu? W jaki sposób zmieniła się joga Gurujiego?

Gitaji: Przede wszystkim musimy zdać sobie sprawę z zanieczyszczenia, jakie obecnie istnieje: w myśleniu, w działaniu, w społeczeństwie i w środowisku. Ludzki umysł rozpędził się. Ludzie chcą szybkich osiągnięć, natychmiastowych rezultatów. Wszystko musi dziać się szybciej, prędzej. Bez wątpienia joga sprzed pięciu tysięcy lat do czasów obecnych przeszła pewne przeobrażenie. Mamy Joga Sutry Patańdżalego, które zawierają 196 aforyzmów. Jednak współczesnemu światu te 196 aforyzmów nie wystarcza. Mamy 196 aforyzmów Patandżalego, ale w każdym wieku,
w każdej erze, potrzebny jest ktoś, kto je zinterpretuje. Guruji jest interpretatorem Joga Sutr na współczesne czasy. Guruji przedstawia praktykę jogi w taki sposób, aby dać ludziom to, czego oczekują – szczegółowe, prowadzące krok po kroku instrukcje oraz szybki rezultat. Powiedziałabym, że Guruji między wiersze włożył kilka nowych sutr. Przypominają szczegółowo opracowane sutry Patandżalego. Przypuśćmy, że wszyscy z jasnością pojmowaliby te sutry – po cóż wtedy komentarze pochodzące od Vyasy i jego następców, aż do dnia dzisiejszego? W ten sposób nauczano inteligencję. Jednak zwykli ludzie nie mogli oddawać się gorliwej praktyce, wyrzeczeniu, tapasowi, aby pojąć znaczenie każdej sutry. Interpretatorzy Joga Sutr, musieli się naprawdę zmienić.
W obecnych czasach, Guruji dodał pewne objaśnienia, aby można było zrozumieć niektóre, zupełnie nieznane rzeczy. Teraz na przykład ludzie pytają: „po co tyle asan?” Trudno wytrwać
w jednej asanie, jeśli nie masz zrozumienia, nie masz kontroli, jeśli energia, prana, nie rozchodzi się równomiernie, jeśli w pozycji nie odczuwasz równowagi, jeśli nie zanika dwoistość (tato dvadvanahbhigata). Guruji daje dodatkowe objaśnienia, jak przezwyciężyć przeszkodę, czy będzie nią twoje kolano, plecy, głowa, umysł, twoja zdolność pojmowania czy inteligencja. To wielka rzecz, że Guruji dał tak wiele asan, tak wiele pranajam. Teraz ludzie mają mniej cierpliwości do pracy z samymi sobą. Chcą dostawać wszystko gotowe, podane na tacy. Nie chcą zagłębić się
w praktykę, aby poznać samych siebie. Chcą mieć wszystko jasno zaprogramowane, gotowy program, jak w komputerze, tak, żeby wszystko automatycznie samo przychodziło. Mają program, który jest bazą, ramą, pożywką, a wynik powinien przyjść sam. Skoro taki jest współczesny świat, nowoczesny sposób myślenia, to oczywiście wszystko musi być bardziej klarowne, przeanalizowane i poukładane. Mimo, że ostatecznie i tak wszystko jest Jednym. Ostatecznie. Jednak ludzie tego nie rozumieją. Dlatego Guruji musi przyjąć podobny im sposób myślenia.
Ludzie mają problemy rodzinne, ekonomiczne, ich głowy cały czas pochłaniają zmartwienia, niepokoje. Jak pozbyć się tych zmartwień? Jak pozbyć się tego niepokoju? Jak sprowadzić umysł do normalnego stanu: „ok., zapomnij o wszystkim i teraz zrób to”? Czyż nie może nam w tym pomóc wykonanie ardha halasany i podpartej setubandha sarvangasany. Przypuśćmy, że podróżujesz. Ludzie teraz podróżują z jednego krańca ziemi na drugi. Taką masz pracę, że musisz podróżować. Na taką okoliczność Guruji rozwinął warianty asan, w których możesz błyskawicznie odpocząć i szybko odczuć pewną ulgę. Poczuć wolność. Czy to nie wspaniałe? Patańdżali nie musi tego wszystkiego objaśniać. Mówi jednak, że umysł nie może być rozproszony – vikshipta. Nie powinien być vikshipta. Używa takiej terminologii. Nie powinien też być otępiały – muda. Jak więc oczyścić świadomość (citta) z tych stanów? Jak wyprowadzić umysł ze stanu otępienia, czy rozproszenia i doprowadzić go do stanu skupienia i uważności – ekagrata? Jak go oczyścić, jak go przywieść do tego stanu? Wszyscy jesteśmy w pewnym stopniu muda, nawet, jeśli w biznesie, zewnętrznych poczynaniach uważamy się za inteligentnych ludzi. Muda oznacza tępą, otępiałą świadomość – citta. Utraciliśmy wrażliwość na samych siebie. Wiemy jedynie wszystko o zewnętrznym świecie. Pomyślcie tylko: skoro uważamy się za inteligentnych, dlaczego świat jest tak bardzo zanieczyszczany? Nie powinniśmy zanieczyszczać. Czy naukowcy muszą nam mówić, że środowisko jest coraz bardziej skażone?

LS: Wielu ludzi w ogóle o to nie dba.

Gitaji: Tak. Czy można to nazwać inteligencją? W materialnym sensie poczyniliśmy postęp, jednak nie zdajemy sobie sprawy, że z drugiej strony materialistyczne życie wyrządza nam wielką szkodę. Gdybyśmy byli inteligentni, nie powodowalibyśmy zanieczyszczeń. W tym wypadku raczej cofamy się, niż czynimy postęp. Ale co zrobić z głupim, tępym człowiekiem, jak rozpalić
w nim ogień zrozumienia? Myślę, że Guruji znalazł sposób. Jeśli jesteś bardzo inteligentny, masz kontrolę nad swoją świadomością, w jego naukach znajdziesz wszystko. Menu jest przygotowane. Jeśli jesteś pogrążony w otępieniu, twój umysł ciągle oscyluje – dla ciebie także jest gotowe danie. Myślę, że to wspaniałe, że istnieje tak szeroki zakres, jest w nim miejsce dla każdego adepta, początkującego czy zaawansowanego. To daje każdemu poczucie: „tak, ja też mogę coś zrobić”. Zainteresować tak wielu ludzi jogą to wielkie osiągnięcie. Poza tym jest to bezpieczna ścieżka. Nikt nie powie, że joga wyrządziła mu mentalną szkodę. Jeśli coś cię boli, czujesz fizyczny ból – to żadna szkoda. Nic się nie złamało, nie popadniesz w chorobę dlatego, że wykonałeś pewne asany. Wszystko jest klarowne. Zostało jasno powiedziane: „jeśli masz taki a taki problem, nie rób tego”. Na każdym etapie. Obecnie większość nauczycieli zaczęła rozumieć, że zachowując te zasady, jesteś bezpieczniejszy.

LS: Guruji jako jedyny mówi: „nie rób tego”, ale za chwilę dodaje, co można zrobić w zamian.

Gitaji: Tak. Stworzył tak wiele etapów. Weźmy na przykład viparita dandasanę. Guruji daje tak wiele wariantów viparita dandasany, że każdy, czy to osoba starsza, chora, czy zdrowa, bez żadnych problemów – każdy dostaje swój wariant. Można krok po kroku poszerzać zakres, rozpoczynając od A dotrzeć do Z. W końcu okazuje się, że możesz wykonać pełną pozycję. Dany przez niego proces, jest czymś bardzo cennym. Już samo to jest wielkim osiągnięciem. Guruji udostępnił jogę zwykłym ludziom. Wcześniej uważano, że joga jest wyłącznie dla osób wysoce rozwiniętych, że jest stworzona tylko dla tych, którym taki stan jest bliski, lub też dla takich jak –

LS: Jak mędrcy i święci.

Gitaji: Tak, mędrcy, albo ci, których umysły skłaniają się ku temu. A tu pojawił się ktoś, kto sprawił, że ku jodze zaczął skłaniać się umysł zwykłego człowieka. To także wielkie osiągnięcie. Są ludzie, którzy naprawdę nic nie wiedzieli na temat jogi. Zapytani: „czy wiesz coś o jodze?”, odpowiadali: „nie, nic, słyszałem tylko”. A teraz uświadomili sobie: „tak, jest coś co i ja mogę robić. Mogą praktykować.” Teraz wprowadzamy jogę do przedszkoli. Nawet ta grupa wiekowa ma swoją inteligencję i wychwytuje pewne rzeczy. Dlatego wprowadziliśmy tam zajęcia. Ktoś, kto naprawdę nie wie nic na ten temat, kto jest zupełnie niewinny, może się czegoś nauczyć. To jest osiągnięcie.

LS: Dziękuję, że w tak piękny sposób opowiedziałaś nam o dokonaniach Gurujiego.