Krakowski Warsztat Jogi – Szkolenia Nauczycielskie, Wyjazdy do Indii

Nieznane ujawnia się stopniowo

Może pamiętasz jak 5, 10 czy 20 lat temu nie miałeś głębokiej znajomości ciała, którą masz obecnie, bo „nieznane ujawnia się stopniowo” i za 10 lat będziesz wiedział jeszcze więcej.

Gdy patrzę z perspektywy ponad 20 lat codziennej praktyki jogi, to lepiej rozumiem dlaczego Patańdżali – niekwestionowany „ojciec „ jogi zachęca do zwalczenia dumy aby zbliżyć się do duszy. A do tego potrzebujemy uważności.

Tak naprawdę element Prakrti (pierwotne źródło materialnego świata) i Purusza (źródło ducha) nie są różne, tylko wydają się być zupełnie inne, ale w dniu, w którym się do nich zbliżymy zdamy sobie sprawę, że zlewają się jedno z drugim. To pojęcie Jedności jest bardzo ważne. Ale formułowane gdy zaczynasz: „Jedność ciała, umysłu i duszy” są często tylko ładnymi hasłami a z czasem stają się dopiero zrozumiałe , bo każdego dnia czynimy jakieś postępy w naszej praktyce.

Praktyka (Abhyasa) – czy bez praktyki byłoby możliwe uwolnienie się od czegokolwiek (niewiedzy, przywiązania do pragnień, lgnięcia do Ego)?

Czy zauważyłeś, że gdy jesteś całkowicie zagłębiony, „zawarty” i oddany praktyce jesteś odcięty od każdej innej myśli? Kiedy nie ma już falowania umysłu pojawia się Vairagya
( wyrzeczenie się, poddanie, ofiarowanie) ! Znasz te momenty gdy w czasie praktykowania jogi całkowicie zapominasz o zewnętrznym świecie – wtedy Vairagya znaczy: odciąć ducha od przyjemności wywoływanych przez przedmioty pobudzające nasze zmysły. Wtedy masz prawo nawet odciąć się od praktyki, od Boga, jeśli stają się przedmiotami alienacji.
Czy zauważyłeś, że ćwicząc pozwalasz aby Atman – dusza mogła bez żadnych przeszkód podróżować wewnątrz i na zewnątrz ciała.

Jednak z dwóch ziaren zasadzonych w identycznej ziemi jedno da szybko owoce
w przeciwieństwie do innego nasienia, którego Karma (przyczyna-skutek) jest inna. Czy znasz swoje nasienie? Czy znasz glebę do jakiej go wsadzasz? Czy już wiesz, że bycie chorym jest jak płacenie kary za chwile nieuważności ?

SAM PRACUJĘ NA TO JAKI JESTEM
Odkąd dbam o to, co zasiewam i zbieram tego dobre owoce – czuję się szczęśliwy. Nie lękam się o przyszłość. Do dziś dbam, aby kilka razy w roku być na odosobnieniu, aby szkolić się u lepszych od siebie nauczycieli jogi i pilnować samodyscypliny w codziennej praktyce. Udało mi się z mojej pasji uczynić zawód, dzięki któremu mogę pomagać innym. Zdobywam, zdając kolejne egzaminy, coraz wyższe kolejne stopnie certyfikatów u jednego z największych współczesnych mistrzów jogi BKS Iyengara. Jeśli chcesz pracować z ludźmi musisz być wyraźny. Uczyłem się tego konwencjonalnie, kończąc jedne studia(kultura i oświata), drugie(AWF) a zanim zająłem się jogą – żyłem intensywnie, zapracowany, ciekawy świata, pędzący. Gdy miałem 35 lat , po raz pierwszy zdarzył się moment, w którym zatrzymałem pędzący pojazd mojego życia, gdy uświadomiłem sobie, że nie jestem szczęśliwy. Przyszedł pomysł na jogę – był niełatwy rok 1981. Chciałem aby życie było w moich rękach i dziś po 24 latach zapytany czym dla mnie jest joga odpowiem: spokojem, zrównoważeniem skrajnych dążeń, daje lepsze samopoczucie, więcej energii i życzliwość do wszystkiego , co istnieje – poprzez pielęgnowanie niekrzywdzenia – główną zasadę moralną jogi. Dzięki pierwszym doświadczeniom z jogą wiedziałem, że niekrzywdzenie trzeba zacząć od siebie – choćby poprzez zdrowe odżywianie, czy wyjście do pracy w dobrym nastroju. Odkryłem, że czujność i uważność pozwala na uniknięcie wielu głupstw, które popełniałem niechcący a medytacja uczy mnie widzieć siebie i innych jakimi są, nauczyłem się „zdejmować kostiumy”, które nakładałem pod wpływem otoczenia chociaż czasami ukazuje się przerażający widok. Patrząc na to wszystko daję zgodę na prawdziwe „ja”. To oczywiście wymaga odwagi i przewodnika – powierzyłem się mistrzowi Zen w Japonii. Dziś nie mam pretensji do świata, że raz wiedzie mi się lepiej, raz gorzej – kiedyś bym biadolił. Teraz stawiam sobie coraz większe wymagania – wiem, że życie składa się z małych szczęść i dużej odpowiedzialności. Uczę się żyć tak jak chcę, spełniać się w tym co robię, oczywiście nie krzywdząc innych.

Czy jestem człowiekiem sukcesu? – zapytał mnie kiedyś jakiś dziennikarz. Odpowiedziałem:” Nazwałbym siebie raczej człowiekiem szczęścia.” W mojej koncepcji szczęścia jest zgoda na wszystko: na ból i trudy, na radość i przyjemność.

JAŚNIEĆ ŚWIATŁEM MOŻE KAŻDY
Życie wyciska piętno w ciele – ciało jest zbiorem skrystalizowanych przeżyć. W jodze bardzo ważne jest nasze ciało – jest namacalne, daje przestrzeń, ale i ściąga na ziemię. Zwykle ćwiczymy tylko ciało, a dla odskoczni duchowej serwujemy sobie czasami rekolekcje. Joga wszystko to scala: nasze przeżycia, emocje, intelekt, ciało i umysł. I łączy nas ze światem – mówi jak w nim funkcjonować trochę lepiej. W Indiach istnieje pojęcie guru – jedna z interpretacji tłumaczy, że gu – znaczy – rozjaśniać, a ru – światło. Jasnieć światłem może każdy. Trzeba to umieć w sobie odnaleźć. I nie koniecznie musisz iść w Himalaje, zaszywając się w jaskini ale możesz odnajdować to Światło w naszej codzienności. Taką iskierkę można dostrzec w ekstazie, widoku zachodzącego słońca, orgazmie, w niewinności, czy uśmiechu dziecka. I cierpienie można wykorzystać aby stworzyło dobro. Budowanie szczęścia jest moją własną pracą i Nieznane ujawnia się stopniowo. Od razu pojawiają się sprzymierzeńcy. Jak zacząłem szukać drogi znalazłem nauczycieli, przyjaciół. Tak krok po kroku buduję swój świat – bo joga to też zdobywanie zaufania, kruszenie lęku, niepewności – to przede wszystkim Samodyscyplina , Miłość i Odpowiedzialność.

Z najlepszymi Życzeniami !

Jurek Jagucki

Szczecin 7 kwietnia 2005